niedziela, 16 listopada 2014

O brutalnym internowaniu i jego konsekwencjach

Wszystkie tajne policje tego świata lubią mieć pod ręką listę ludzi do internowania. I my takie listy też sporządzaliśmy. Jednakże, gdy pod koniec 1981 roku kazano nam je aktualizować raz na tydzień, a nie jak zwykle raz na rok, wiedzieliśmy, że coś się dzieje.

Prawo do internowania kogokolwiek dawał nam dopiero Dekret o Stanie Wojennym. Zanim jednak do społeczeństwa dotarły nasze nowe uprawnienia,  minęło trochę czasu. Nie dziwiły nas więc przypadki, gdy osoby w trakcie internowania nie chciały współpracować tak, jak byśmy chcieli.

Dyskretna Reklama

Koniec Dyskretnej Reklamy

Jedna z opozycjonistek na przykład kategorycznie odmówiła otwarcia nam drzwi. I nie interesowało jej, że jesteśmy w asyście milicji, że nowy dekret daje nam takie prawo, że musi się zacząć pakować. Kobieta szła w zaparte. W tej sytuacji Służba Bezpieczeństwa podjęła decyzję o rozwiązaniu siłowym i nakazała milicjantom wyważenie drzwi.

Po tej brutalnej demonstracji siły kobieta nie stawiała dalszego oporu. Spakowała się i dała się odwieźć do przygotowanej już celi. Obiecała jednak, że sprawy drzwi SB nie daruje. Widzieliśmy, że nie żartuje, więc od razu sprowadziliśmy ślusarza, który wstawił nowe zamki.
To jednak nie wystarczyło.

Gdy pani wróciła do mieszkania zadzwoniła na SB z reklamacją. Powód? Niestarannie wykonana naprawa drzwi. Jej zdaniem partactwo ślusarza wyraźnie zaburzyło estetykę wejścia do mieszkania. Pani zażądała natychmiastowej naprawy oraz renowacji. Nie muszę tłumaczyć, że nie mieliśmy do tego ani ludzi, ani głowy, ani serca. Dostała więc ze strony Służby uniżone przeprosiny oraz wolną rękę co do samodzielnej naprawy. Z gwarancją pokrycia wszelkich kosztów.

Czy przypuszczaliśmy, że koszty zostaną zawyżone? Owszem. To było oczywiste. 20%, 50% - to byłoby przyzwoite i oczekiwanie zawyżenie kosztów. Ale żeby w ramach naprawy drzwi robić sobie mały remoncik całego mieszkania? Tego się nie spodziewaliśmy. Ale przy całym naszym oburzeniu i niedowierzaniu, nie znalazł się wśród nas nikt, kto miałby ochotę (albo chociaż odwagę) rozmawiać z tą kobietą po raz kolejny.

Zapłaciliśmy.
Dyskretna Reklama

Koniec Dyskretnej Reklamy


5 komentarzy:

  1. proszę napisać trochę o taktykach przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez figurantów i o taktykach przesłuchań. w jaki sposób można było trafić do wyobraźni figuranta albo jego sumienia. i jak należało prowadzić rozmowę ostrzegawczą / pzdr/ av/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszukania to poważny temat. Mieliśmy na to bardzo ścisłe procedury. Dość powiedzieć, że gdybyśmy to my robili przeszukanie u Barbary Blidy, nie miałaby prawa się zastrzelić. Obiecuję, że o tym napiszę, ale nie obiecuję, że to będzie zabawne.

      Co do taktyk przesłuchań, to mieliśmy na ten temat podręczniki. I nawet dyskutowałem z ich autorami wykazując, że pieprzą głupoty. W kolejnych postach postaram się coś wtrącić na ten temat, bo znałem trochę tricków.

      Co do trafiania do figuranta... to równie skomplikowane jak uwodzenie kobiet. Jak się trafi miłość od pierwszego wejrzenia, wszystko idzie gładko. A czasem człowiek się stara przez wiele dni i nic z tego nie wychodzi. Ważne, że nie ma reguły. Trzeba kierować się doświadczeniem.

      Serdecznie dziękuję za komentarz. W kolejnych postach postaram się naświetlić poruszone w nim sprawy.

      Usuń
    2. Polecam lekturę dzisiejszej opowieści - tam mówię na ten temat. Pozdrawiam!

      Usuń